
Zanim powiem kilka słów o atmosferze, jaka towarzyszyła tegorocznej edycji festiwalu EnergaCAMERIMAGE, najpierw przedstawię laureatów konkursów. Wychodzę bowiem z założenia, że najważniejszym tematem, poruszanym w dyskusjach i komentarzach dotyczących festiwalu filmowego, powinny być filmy i ich autorzy. A twórcy, do których trafiły toruńskie Żaby, w pełni zasługują na to, aby znaleźć się w centrum zainteresowania widzów, jurorów i mediów. Celebrujmy zatem estetykę i wartości artystyczne, jakimi cechują się zwycięskie filmy i doceniajmy twórcze działania podejmowane przez operatorów filmowych. Międzynarodowy Festiwal Filmowy EnergaCAMERIMAGE w Toruniu to przecież ich święto!
Konkurs Główny
- Złota Żaba – Michał Dymek, Dziewczyna z igłą (reż. Magnus von Horn)
- Srebrna Żaba – Lol Crawley, The Brutalist (reż. Brady Corbet)
- Brązowa Żaba – Paul Guilhaume, Emilia Pérez (reż. Jacques Audiard)
Debiuty
- Złota Żaba w Konkursie Debiutów Operatorskich – Todd Martin, Tatami (reż. Zar Amir Ebrahimi, Guy Nattiv)
- Złota Żaba w Konkursie Debiutów Reżyserskich – Sandhya Suri, Santosh
Konkurs Filmów Polskich
- Złota Żaba – Piotr Sobociński Jr., Kos (reż. Paweł Maślona)
Konkursy filmów dokumentalnych
- Złota Żaba w Konkursie Długometrażowych Filmów Dokumentalnych – Elizabeth Lo, Mistress Dispeller
- Złota Żaba w Konkursie Krótkometrażowych Filmów Dokumentalnych – J. Daniel Zúñiga, Shotplayer
Pozostałe konkursy
- Złota Żaba w Konkursie Wideoklipów – Rodrigo Prieto, Fortnight (reż. Taylor Swift)
- Złota Żaba w Konkursie Seriali Telewizyjnych – Robert Elswit, Ripley: A Hard Man to Find (reż. Steven Zaillian)
Kijanki
- Złota Kijanka – Tin Brendel, Orchid (reż. Tin Brendel)
- Srebrna Kijanka – Daniel Le Hai, Nie ma mnie (reż. Daniel Le Hai)
- Brązowa Kijanka – Lisa Jilg, Titans (reż. Jannik Weiße)
Nagroda Publiczności
- Tatami (zdj. Todd Martin, reż. Zar Amir Ebrahimi i Guy Nattiv)
Nagrody Specjalne
- Ed Lachman – Nagroda za całokształt twórczości
- Krzysztof Zanussi – Nagroda za Wybitne Osiągnięcia w Dziedzinie Reżyserii
- Gianfrano Rosi – Nagroda za Wybitne Osiągnięcia w Filmie Dokumentalnym
- William Goldenberg – Nagroda dla Montażysty
- Nathan Crowley – Nagroda dla Scenografa
- Hiroyuki Sanada – Nagroda za Najlepszą Kreację w Serialu Telewizyjnym
Co we mnie pozostanie?
Co najbardziej zapamiętam z minionej edycji festiwalu? Z pewnością obecność Cate Blanchett: jej rola jako przewodniczącej jury w Konkursie Głównym oraz wernisaż z jej udziałem, otwierający instalację Juliana Rosefeldta Manifesto. Bardzo mnie cieszy, że miałam okazję uczestniczyć zarówno w wernisażu, jak i w spotkaniu z aktorką (choć to drugie – na szczęście bez powodzenia – starała się zdominować redaktorka prowadząca rozmowę…). Żałuję natomiast, że nie mogłam wziąć udziału w spotkaniu z aktorem Hiroyukim Sanadą (odtwórcą głównej roli w serialu Shogun). Żałuję też, że ominęły mnie spotkania z Alfonso Cuarónem i Nathanem Crowleyem. Obaj dostarczyli mi niesamowitych przeżyć – Cuarón jako reżyser Grawitacji i Romy, Crowley – jako autor scenografii w filmach Dunkierka, Interstellar czy w najnowszej produkcji – Wicked.
Skoro o Wicked mowa – nie sądziłam, że tak bardzo wciągnie mnie roztańczony i rozśpiewany świat Krainy Oz, do którego zaprosili nas organizatorzy festiwalu w finale tegorocznej edycji. Dobrze się stało, że to właśnie tym tytułem EnergaCAMERIMAGE pożegnał się z publicznością, pozostawiając nas w dobrych nastrojach i z nadzieją na kolejną edycję.
Początek festiwalu nie należał bowiem do najweselszych, zwłaszcza dla dyrektora Marka Żydowicza. Nie zamierzam rozwijać w tej chwili tego wątku, ponieważ wiele już na ten temat powiedziano i napisano, również w mediach zagranicznych. Muszę jednak przyznać, że po raz kolejny straciłam grunt pod nogami, słysząc w komentarzach, że rzeczy, które uznawałam za oczywiste, wcale takimi nie są. Mam na myśli poddanie w wątpliwość prymatu kryteriów artystycznych i jakościowych przy ocenie filmów kwalifikowanych do udziału w festiwalu. Ja takich wątpliwości nie mam, niezależnie od charakteru innych kryteriów – czy to politycznych, ideologicznych czy poprawnościowych – które w ostatnich latach zdają się dominować we wszelkiego rodzaju rankingach czy konkursach. Niepotrzebna była cała ta burza, niepotrzebne były też gwałtowne reakcje niektórych osób, m.in. Steve’a McQueena, który miał odebrać nagrodę specjalną dla reżysera, lecz odwołał swój przyjazd do Torunia, czy Coralie Fargeat, autorki filmu Substancja, która wycofała tytuł z programu festiwalu. Bardziej niż cios wymierzony w stronę organizatorów uważam takie zachowanie jako lekceważenie widzów. Dodajmy, że McQueen – choć (jeśli dobrze zrozumiałam) jego decyzja miała być oznaką sprzeciwu wobec dyskryminacji kobiet przez CAMERIMAGE, raczej nie może się poszczycić bogatym doświadczeniem we współpracy z kobietami-autorkami zdjęć filmowych…
Spacerując po korytarzach festiwalowych, odniosłam wrażenie, że „ciemne chmury nad festiwalem”, o których pisali niektórzy dziennikarze, szybko się rozwiały, a na toruńskim niebie – mimo listopadowej pogody – wcale nie było tak szaro. Piękno i energia płynące z filmowych obrazów, żywiołowe reakcje widzów, emocjonalne dyskusje po seansach i atmosfera świętowania – wszystko to udzielało się każdemu, kto znalazł się w zasięgu festiwalowych wydarzeń.
I całe szczęście. Bo Międzynarodowy Festiwal Filmowy EnergaCAMERIMAGE to święto światła. A tam, gdzie jest światło, tam też jest nadzieja.◾