
John Ronald Reuel Tolkien napisał kiedyś o sobie tak:
W gruncie rzeczy jestem hobbitem pod każdym względem oprócz wzrostu. Lubię ogrody, drzewa i tradycyjnie uprawiane pola; palę fajkę i lubię dobre, proste jedzenie (nieprzechowywane w lodówce), natomiast gardzę kuchnią francuską; lubię i nawet odważam się nosić w tych czasach ozdobne kamizelki. Lubię pieczarki (świeżo zebrane z pola); mam bardzo proste poczucie humoru (które nawet przychylni mi krytycy uznają za nieco męczące); chodzę spać późno i późno wstaję (w miarę możliwości). Nie podróżuję dużo.1
In a hole in the ground there lived a hobbit
To właśnie od małego dzielnego hobbita rozpoczęła się pisarska kariera Tolkiena (choć świat Śródziemia zaistniał w wyobraźni autora – i w jego notatkach – dużo wcześniej). Prawdopodobnie w roku 1930 (ani Tolkien, ani badacze nie potrafili tego dokładnie ustalić), na pustej kartce pracy egzaminacyjnej jednego ze studentów, ręka Profesora zapisała zdanie, które stało się bramą do krainy pełnej przygód i magii.
Punktem zapłonu było… – pamiętam to bardzo wyraźnie, wciąż widzę zakątek mojego domu przy Northmoor Road 20, gdzie to się stało. Miałem tam olbrzymią stertę prac egzaminacyjnych, a ocenianie egzaminów szkolnych latem to ogromna praca, bardzo żmudna, a także bardzo nudna. Pamiętam, że wziąłem do ręki pracę i stwierdziłem – byłem niemal gotów dać jej za to dodatkowe punkty, pięć dodatkowych punktów – że jedna strona jest niezapisana. Wspaniale. Nic do czytania, więc nagryzmoliłem na niej, nie wiem dlaczego, „W norze pod pagórkiem mieszkał pewien hobbit”.2
Student, który odbierał ocenioną pracę, z pewnością nie miał świadomości, że zdanie zapisane niedbale na jego arkuszu będzie wkrótce czytane przez miliony czytelników…
Pierwszymi odbiorcami i recenzentami powstających fragmentów Hobbita były jednak dzieci Tolkiena, choć jak wspominał sam autor w listach, najbardziej zainteresowany opowieściami był najstarszy syn, John. „Kiedy mój najstarszy chłopiec słuchał tej opowieści w odcinkach, miał trzynaście lat. Młodsi nie byli nią zachwyceni i musieli kolejno do niej dorastać.”3
Zachwyceni byli natomiast czytelnicy, którzy we wrześniu 1937 roku trzymali w rękach własne egzemplarze Hobbita. Popularność książki stała się przyczyną niemałego przedświątecznego kryzysu w wydawnictwie Allen&Unwin. Jeden z pracowników informował Tolkiena, że „z początkiem zamówień gwiazdkowych popyt na Hobbita stał się tak duży, że musieliśmy przyspieszyć dodruk […]. W ostatniej chwili sytuacja była tak krytyczna, że część nakładu przywieźliśmy z naszej drukarni w Working prywatnym samochodem”.4
Hobbici wędrują dalej
Nietrudno się domyślić, że zarówno czytelnicy, jak i wydawca zaczęli domagać się od Tolkiena dalszej części przygód Bilba. Co na to autor? Na początku nie był zachwycony tym pomysłem, a szkice pierwszego rozdziału nowej książki powstawały z dużym oporem. Tolkien tłumaczył to wydawnictwu w ten sposób:
Ciąg dalszy Hobbita znajduje się w miejscu, w którym został przerwany. Stracił moją przychylność i nie mam pojęcia, co z nim zrobić. Przed wszystkim dla pierwotnego Hobbita nigdy nie planowałem dalszego ciągu – Bilbo „czuł się szczęśliwy aż do końca swych dni, a przeżył ich jeszcze bardzo wiele: zdanie to stanowi dla mnie prawie nieprzekraczalną przeszkodę do stworzenia zadowalającego łącznika.
Po drugie, prawie wszystkie „motywy”, które mogę wykorzystać, zostały umieszczone w tej pierwszej książce, tak więc kontynuacja wyda się albo rozwodniona, albo zaledwie wtórna. Po trzecie: hobbici jako tacy ogromnie mnie bawią i mogę bez końca oglądać ich przy jedzeniu oraz słuchać ich niewyrafinowanych żartów; okazuje się jednak, że sprawa ma się inaczej z moimi nawet najbardziej oddanymi „fanami” […].
I na koniec: mój umysł, jeśli chodzi o opowieści, tak naprawdę jest zajęty „czystymi” baśniami czy też mitologiami Silmarillionu, w które został wciągnięty nawet pan Baggins wbrew mojej pierwotnej woli, i nie sądzę, żebym potrafił się poza ich krąg wyrwać – chyba że Silmarillion zostanie ukończony (i być może opublikowany), co miałoby efekt wyzwalający.5
Wiemy, że losy kontynuacji Hobbita oraz Silmarillionu potoczyły się inaczej, niż spodziewał się tego Tolkien. Początkowo autor zamierzał wydać oba dzieła – Władcę Pierścieni i Silmarillion – jako jedną kompletną książkę. Po licznych komplikacjach związanych m.in. z rozmiarem tekstu, z brakiem czasu na ukończenie mitologii oraz z trudnymi negocjacjami z wydawnictwem, Tolkien przychylił się do sugestii wydawcy Allen&Unwin. W 1954 ukazały się dwie części Władcy Pierścieni: Drużyna Pierścienia oraz Dwie wieże, a rok później ukazała się trzecia część: Powrót króla. Silmarillion zaś, nad którym Tolkien pracował od 1917 roku aż do śmierci w 1973 roku (i który zdaje się był dla autora dziełem najbliższym jego sercu), został wydany dzięki pracy redakcyjnej najmłodszego syna, Christophera, dopiero w 1977 roku.
Nie tylko Bilbo, Aragorn i Silmarille
Historię powstawania kolejnych dzieł Tolkiena znajdziemy w listach, które autor pisał między innymi do wydawców, do przyjaciół i do swoich dzieci. Treść tej korespondencji jest nie tylko fascynującym źródłem wiedzy na temat procesu twórczego, światopoglądu profesora czy jego relacji z bliskimi. Pokazuje też, jak wieloma tematami równolegle zajmował się Tolkien: praca wykładowcy, egzaminatora i badacza na Oksfordzie, twórczość literacka i translatorska (w tym nie tylko tworzenie własnych tekstów, często kilku w jednym czasie, ale również ich redakcja i korekta dla wydawnictwa) oraz życie rodzinne, od którego – mimo natłoku zajęć – nie zamierzał się odcinać.
Spod ręki J.R.R. Tolkiena wyszły (opublikowane za życia lub pośmiertnie) m.in. Dzieci Húrina, Beren i Lúthien, Upadek Gondolinu, kilka opowieści dla dzieci (np. Rudy Dżil i jego pies, Łazikanty, Listy św. Mikołaja), liczne utwory poetyckie (np. Przygody Toma Bombadila), tłumaczenia (niedokończony Upadek króla Artura, Pan Gawen i Zielony Rycerz, Beowulf), eseje i wykłady (O baśniach, Beowulf: Potwory i krytycy), a także publikacje akademickie i pomniejsze teksty.
Pozostało też mnóstwo rękopisów niewydanych za życia autora – niedokończonych lub nieodkrytych jeszcze utworów czy różnych wersji tych samych tekstów. Leżą one w zaciszu archiwum Biblioteki Bodlejańskiej w Oksfordzie. Zebrane w 500 pudłach, czekają na to, aby ujrzeć światło dzienne i uzupełnić obszerną bibliografię autora.
Dzięki ogromnej pracy redaktorskiej najmłodszego syna, Christophera Tolkiena (zm. 2020), z zachowanych notatek udało się opracować bogaty materiał, który został wydany w latach 1983-1996 w postaci dwunastotomowego cyklu Historia Śródziemia (obecnie na język polski przetłumaczono pięć tomów, kolejne są w planach wydawniczych Wydawnictwa Zysk i S-ka).
Trudno ogarnąć różnorodność gatunkową i tematyczną dzieł Tolkiena. Trudno objąć tło, z którego wyrosły wszystkie koncepcje, pomysły i wyobrażenia. Choć są tacy, co próbują…
Języki, baśnie i mity jako „gleba” dla „drzewa opowieści”
O wielkości Tolkiena jako twórcy świadczy między innymi fakt, że historie opisywane przez niego w powieściach wyrastają z dogłębnej wiedzy na temat tradycji językowej i historycznoliterackiej. Od wczesnej młodości Tolkien interesował się konstrukcjami gramatycznymi języka staroangielskiego, fińskiego, walijskiego czy staronordyckiego. Lubił też tworzyć własne języki, a owocem lingwistycznych zainteresowań było włączenie do swoich dzieł słów, zdań i obszerniejszych fragmentów tekstu w dwóch językach elfów (język elfów Wysokiego Rodu – quenya oraz język Elfów Zachodnich – sindarin).
Jako profesor literatury angielskiej Tolkien znał dzieła leżące u podstaw europejskiej tradycji literackiej, zwłaszcza z epoki średniowiecza. Angielskie i niemieckie baśnie, legendy arturiańskie, podania i poematy skandynawskie oraz liczne późniejsze teksty, czytane przez Tolkiena-studenta i Tolkiena-profesora, stały się dla niego przebogatym źródłem motywów i wzorców. Pisarz badał pojęcia baśni i mitu, rozważając ich konstrukcję i znaczenie w dawnych tekstach, śledząc ich interpretacje w naukowych opracowaniach i wykorzystując je we własnych pracach uniwersyteckich i literackich. Ponadto, jako osoba głęboko wierząca, budował światy oparte na motywach i wartościach chrześcijańskich, wplatając je w strukturę dzieł i w moralne postawy bohaterów.
Te wszystkie źródła, poznawane i zgłębiane stopniowo w różnych okresach życia autora, stały się – jak sam mówił – „glebą”, w której jego „drzewo opowieści” zapuściło korzenie i skąd czerpało pokarm.6
Nobel nie dla Tolkiena
Kiedy w 2012 roku odtajniono dokumenty Akademii Noblowskiej z minionych 50 lat, okazało się, że J.R.R. Tolkien został zgłoszony w roku 1961 do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (kandydaturę autora przedstawił jego przyjaciel, angielski pisarz C.S. Lewis). Jego nazwisko zostało jednak pominięte przez Akademię, zaś w uzasadnieniu werdyktu mogliśmy przeczytać, że sposób prowadzenia narracji w prozie Tolkiena nie prezentuje najwyższej jakości (The result has not in any way measured up to storytelling of the highest quality)7. Z jednej strony informacja ta nieco mnie zaskoczyła – to przecież TOLKIEN! Z drugiej strony – werdykty Akademii Noblowskiej, szczególnie w dziedzinie literatury, często były i nadal bywają kontrowersyjne; w przypadku Tolkiena zaś barierą, przez którą akademicy być może nie mogli dostrzec wartości dzieła autora Śródziemia, był gatunek fantasy, który w latach 60. minionego wieku w literaturze dla dorosłych dopiero się kształtował i z trudem walczył o uznanie krytyków.
Dla mnie, i z pewnością dla wielu wiernych czytelników, Tolkien nie musi być laureatem żadnej nagrody. Świat Śródziemia i wszystkie inne przestrzenie, które stworzył w swoich dziełach, są najlepszym świadectwem literackiego geniuszu autora i jego nieograniczonej wyobraźni.
Zainteresowanie twórczością Tolkiena wciąż jest ogromne – jego książki są wznawiane, na podstawie rękopisów redagowane są nowe teksty, powstają kolejne opracowania krytyczne i naukowe; po Tolkiena sięga kino i telewizja, a gadżety z podobiznami bohaterów lub z runicznymi napisami znaleźć można niemal w każdym sklepie (choć prawdę mówiąc, nie jestem pewna, czy aż tak daleko idąca popularność ucieszyłaby skromnego profesora z Oksfordu).
O Tolkienie i stworzonych przez niego bohaterach nie da się zapomnieć. Tym bardziej, że dla wielu czytelników – tych dorosłych i tych młodszych – mieszkańcy Śródziemia stali się bardzo bliscy. Czyż nie wędrowaliśmy razem z Bilbem i krasnoludami do stóp Samotnej Góry? Czyż nie walczyliśmy u boku Aragorna pod Helmowym Jarem? Czyż nie wspinaliśmy się wraz z Frodem na Górę Przeznaczenia? Czy w końcu nie pragnęliśmy odpłynąć z Szarej Przystani do Valinoru?
Panie Profesorze, za wszystko dziękuję!
Przypisy:
- Humphrey Carpenter, J.R.R. Tolkien. Biografia, przełożyła Agnieszka Sylwanowicz „Evermind”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2023, s. 216 ↩︎
- John Ronald Reuel Tolkien, Hobbit albo tam i z powrotem z objaśnieniami, wydanie z ilustracjami Autora, przekład powieści Andrzej Palkowski, przekład wstępu i objaśnień Agnieszka Sylwanowicz ‚Evermind Took’, Wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2012, s. 24 ↩︎
- John Ronald Reuel Tolkien, Listy, przełożyła Agnieszka Sylwanowicz, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2010, s. 40 ↩︎
- Tamże, s. 51 ↩︎
- Tamże, s. 69 ↩︎
- Thomas Honegger, Tolkien w oczach mediewisty, przełożyła Magdalena Wąsowicz, link, [dostęp: 3.01.2025], s. 11-12 ↩︎
- JRR Tolkien snubbed by 1961 Nobel jury, papers reveal, link [dostęp: 3.01.2025] ↩︎
Bibliografia:
- Humphrey Carpenter, J.R.R. Tolkien. Biografia, przełożyła Agnieszka Sylwanowicz „Evermind”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2023
- John Ronald Reuel Tolkien, Hobbit albo tam i z powrotem z objaśnieniami, wydanie z ilustracjami Autora, przekład powieści Andrzej Palkowski, przekład wstępu i objaśnień Agnieszka Sylwanowicz ‚Evermind Took’, Wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2012
- John Ronald Reuel Tolkien, Listy, przełożyła Agnieszka Sylwanowicz, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2010
- Thomas Honegger, Tolkien w oczach mediewisty, przełożyła Magdalena Wąsowicz, link, [dostęp: 3.01.2025]
- JRR Tolkien snubbed by 1961 Nobel jury, papers reveal, link [dostęp: 3.01.2025]
- Andrzej Szyjewski, Od Valinoru do Mordoru, Wydawnictwo M, Kraków 2004 [e-book]
- Explore Tolkien, Visit Bodleian Libraries, video, [dostęp 3.01.2025]
- T.A. Shippey, J.R.R. Tolkien. Pisarz stulecia, przekład Joanna Kokot, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2000
- Joseph Pearce, Tolkien: człowiek i mit, przekład Joanna Kokot, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1998
- John Ronald Reuel Tolkien, Drzewo i liść oraz Mythopoeia, przekład Joanna Kokot, Jakub Z. Lichański, Krzysztof Sokołowski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1998