
Trzydzieści pięć lat temu, dokładnie 8 kwietnia 1990 roku, amerykańska stacja ABC wyemitowała półtoragodzinny pilot serialu Twin Peaks Davida Lyncha i Marca Frosta. Wraz z kolejnymi odcinkami pierwszego sezonu coraz bardziej oczywisty stawał się fakt, że widzowie mają do czynienia z przełomową produkcją telewizyjną, która w znaczący sposób wpłynie na kształt kolejnych opowieści prezentowanych w odcinkach na srebrnym ekranie.
Twin Peaks bardzo szybko stał się w USA serialem kultowym, a jego popularność rozprzestrzeniła się daleko poza granice Ameryki. Jednym z przejawów fascynacji postaciami Laury Palmer oraz Dale’a Coopera, agenta FBI tropiącego jej zabójcę, było ustanowienie przez fanów Międzynarodowego Dnia Twin Peaks, który przypada na 24 lutego. Tego bowiem dnia agent Cooper przyjechał do miasteczka, aby rozpocząć śledztwo.

Dzień Twin Peaks obchodzony jest na różne sposoby, jednak punktem, który często powtarza się na spotkaniach miłośników serialu, jest degustacja placka wiśniowego i „cholernie dobrej kawy”, czyli ulubionego deseru agenta Coopera serwowanego w miejscowym barze.
Tegoroczne obchody – niezależnie od tego, w którym miejscu na świecie gromadzili się fani – były wyjątkowe ze względu na niedawne odejście Davida Lyncha (zm. 16 stycznia). Również Toruń włączył się w akcję upamiętniającą serial i jego twórcę, który z tym miastem był szczególnie związany za sprawą Festiwalu Camerimage.
Przez cały tydzień aż do 24 lutego w wybranych kawiarniach klienci mogli zamówić ulubiony zestaw agenta Coopera. Kulminacją toruńskiego wydarzenia była projekcja filmu Davida Lyncha Twin Peaks. Ogniu, krocz ze mną z 1992 roku, będącego pełnometrażowym prequelem serialu. W Kinie CAMERIMAGE, mieszczącym się w siedzibie Fundacji Tumult na Rynku Nowomiejskim, przy klimatycznej muzyce goście częstowali się plackiem (oczywiście z wiśniami) i kawą, mieli też okazję zrobić sobie zdjęcie na tle charakterystycznej czerwonej kurtyny i czarno-białej posadzki.
plany muzeum twin peaks
Przed seansem głos zabrał Marek Żydowicz, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmowego EnergaCAMERIMAGE, który wspominał współpracę z Davidem Lynchem i zarysował plany powstania muzeum poświęconego serialowi Twin Peaks.
Poznaliśmy się z Davidem dwadzieścia parę lat temu w Los Angeles. Tam rozpoczęła się nasza przyjaźń, która poprowadziła nas przez wiele wspólnych przedsięwzięć: od wystaw począwszy, poprzez sesje fotograficzne, po realizacje filmów. Snuliśmy też plany stworzenia wspólnej szkoły filmowej, studia oraz muzeum Twin Peaks. Zapewne dotarła już do państwa wiadomość, że David podarował nam 13 kontenerów artefaktów, propsów, kostiumów, elementów scenografii z serialu oraz z filmu. Od ponad czterech lat pracowałem z Davidem nad koncepcją tego miejsca. To nie będzie konwencjonalne muzeum, tylko coś w rodzaju „imaginarium” czy „muzeum wyobraźni” Davida Lyncha. To będzie miejsce, w którym będą państwo mogli zanurzyć się w historię Twin Peaks i odkrywać ją na nowo. Ekspozycja pozwoli krążyć różnymi ścieżkami, które będą się krzyżowały, a przez to będziemy mogli tę wystawę zwiedzać wielokrotnie i za każdym razem będziemy znajdowali coś innego. Włączymy również techniki immersyjne i holograficzne, więc obecność w muzeum Twin Peaks będzie rzeczywiście prawdziwym uczestnictwem; staną się państwo bohaterami tej muzealno-filmowej opowieści. Taka koncepcja tego miejsca bardzo się Davidowi spodobała.
Kazimierz Suwała, dyrektor Europejskiego Centrum Filmowego CAMERIMAGE, wspominając pierwsze spotkania z Lynchem i jego wielokrotne wizyty na festiwalu, powiedział: Dla nas David był spiritus movens festiwalu; był osobą, która z pewnością wpłynęła na jego rozwój i kierunek.
najtrudniejszy film Lyncha
Zapowiadając projekcję filmu Twin Peaks. Ogniu, krocz ze mną, Marek Żydowicz przyznał, że to najtrudniejsze dzieło filmowe Lyncha. I rzeczywiście – nie był to łatwy seans, zarówno ze względu na ciężar historii, jak i specyfikę prowadzenia narracji oraz psychodeliczny klimat. Mówi się, że istnieją dwa rodzaje odbioru filmowej twórczości Lyncha – albo widz „odbija się” od jego koncepcji i ją odrzuca, albo daje się porwać wyobraźni twórcy i akceptuje wszystkie jej niesamowitości. Mam wrażenie, że mimo wszystko udało mi się zachować pewien dystans wobec tego, co zaproponował mi Lynch w swoim filmie. Z jednej strony przedstawiony świat jakoś specjalnie mnie nie uwiódł, z drugiej jednak – mroczny nastrój naprawdę mnie pochłonął. Bo gdy wracałam z seansu późnym wieczorem, zanurzona w mgle, która snuła się uliczkami toruńskiej Starówki, wiele razy odwracałam się przez ramię, czując na sobie wzrok Kogoś lub Czegoś mrocznego…
A może był to przyjazny duch Davida Lyncha, unoszący się tamtej mglistej nocy nad Toruniem?

