Ten powrót był konieczny. Po siedmiu latach przerwy Festiwal Piosenki i Ballady Filmowej powrócił do kalendarza toruńskich imprez kulturalnych. I mam nadzieję, że pozostanie w nim na długo, ponieważ każda kolejna edycja pozwala mi odkrywać piosenkę filmową na nowo – niezależnie od tego, czy podczas koncertów wybrzmiewają melodie znane, czy już zapomniane. Dzieje się tak dlatego, że na toruńską scenę zapraszani są polscy aktorzy filmowi, teatralni i musicalowi, którzy dzięki swojej szczególnej wrażliwości i wybitnym warunkom wokalnym dokonują autorskich interpretacji śpiewanych utworów. Towarzyszą im zespoły instrumentalne, które czują wyjątkowy charakter filmowej piosenki, traktując ją z szacunkiem, ale i z artystyczną swobodą.

Bardzo dobrze wspominam minione edycje festiwalu, choć nie były one wolne od potknięć – technicznych czy organizacyjnych. Odnoszę jednak wrażenie, że po siedmioletniej przerwie festiwal dojrzał i rozkwitł w pięknej formie. Jubileuszowa impreza została starannie zaplanowana – począwszy od oprawy promocyjnej, przez dobór repertuaru i wykonawców, po kwestie techniczne. Organizatorzy z konieczności ograniczyli tegoroczne wydarzenie do dwóch dni (21-22 sierpnia 2025) – zabrakło bowiem czasu na przygotowanie przeglądu konkursowego, który był stałym, niezwykle emocjonującym elementem każdej edycji. Liczę jednak na to, że już za rok studenci szkół i kierunków artystycznych będą mogli rywalizować w tej pięknej dziedzinie, jaką jest piosenka filmowa.

X edycja Festiwalu Piosenki i Ballady Filmowej powróciła do źródeł, czyniąc bohaterem pierwszej części Koncertu Otwarcia muzykę Michała Lorenca, która pojawiała się już we wcześniejszych toruńskich spotkaniach z balladą filmową. Tym razem utwory instrumentalne i wokalne wykonał zespół DesOrient, który powstał w 1998 roku, nagrywając muzykę Lorenca do filmu Złoto dezerterów Janusza Majewskiego. Podczas koncertu zatytułowanego Wiosna przyjdzie i tak artystom towarzyszyły solistki: Nina Kodorska i Agnieszka Kowaluk, obie obdarzone wyjątkowymi głosami i sceniczną charyzmą. Usłyszeliśmy utwory m.in. z filmów Bandyta, Przedwiośnie czy Prowokator.

Drugą część wieczoru wypełniły piosenki z okresu międzywojennego, które wraz z zespołem wykonała Anna Sroka-Hryń w recitalu zatytułowanym Jutro będzie lepiej. Aktorka związana z Teatrem Muzycznym Roma pojawiła się już wcześniej na Festiwalu Piosenki i Ballady Filmowej i jak sama mówi, z wielkim sentymentem wraca do Torunia. Jej występ był żywiołowy i pełen ekspresji, chwilami jednak wydobywał liryczne tony. Śmiech przeplatał się ze wzruszeniem, a przy każdym utworze słychać było nuty nostalgii za minioną epoką. Podczas recitalu wybrzmiały m.in. piosenki Sonny Boy, Miłość ci wszystko wybaczy, Już nie zapomnisz mnie, Madame Lulu i Ostatnia niedziela. Artystka często podkreślała, że wykonuje utwory „po swojemu”, co potwierdzała, nadając im charakterystyczne brzmienie. Dynamikę koncertu podtrzymywały częste dialogi wokalistki z publicznością oraz ciekawe wizualizacje w stylu secesyjnym autorstwa Tomasza Grimma. Na scenie – obok Anny Sroki-Hryń pojawili się: Urszula Borkowska (fortepian), Marcin Świderski (saksofon), Dominik Stankiewicz (perkusja) i Mateusz Dobosz (bas). Wielkie brawa dla artystów!

Koncert Galowy, zwieńczający jubileuszową X edycję Festiwalu Piosenki i Ballady Filmowej w Toruniu, przyniósł mnóstwo rewelacyjnych interpretacji nowych i starszych przebojów filmowych. W jednej chwili na scenie był ogień, za moment – deszcz emocji i wzruszeń. Wszystko za sprawą bezbłędnego dopasowania głosów i temperamentów wykonawców do poszczególnych utworów. Na scenie pojawili się: Anna Sroka-Hryń, Monika Dryl, Alona Szostak, Jakub Wocial, Sebastian Machalski, Jakub Szyperski i laureaci poprzednich edycji Festiwalu: Karolina Micor, Paulina Walendziak i Kamil Franczak. Prowadzący koncert – Magda Grąziowska i Mariusz Kiljan – również wystąpili w roli wokalistów. Właściwie przy każdym wykonawcy mogłabym napisać to samo – świetny dobór repertuaru, fantastyczne wokale, oryginalne interpretacje, rewelacyjne wyczucie sceny i klimatu. Czy to była główna piosenka festiwalu Nim wstanie dzień (M. Kiljan), Calling You i Śpij, kochanie, śpij (A. Sroka-Hryń), Sen o Warszawie i Where Do I Begin (J. Szyperski), Money, money, money i Meluzyna (M. Dryl), Start a Fire i Sound of Silence (S. Machalski), Nie mów nic (K. Micor), Jeszcze w zielone gramy i Falling in Love (P. Walendziak), Iris (M. Grąziowska), No Time to Die i Hey Jude (J. Wocial), Cygańska jesień (A. Szostak), Shallow (K. Micor i K. Franczak), Unchained Melody (K. Franczak) – czy finałowa Summer Wine (M. Kiljan i M. Grąziowska) – każdy z utworów wzbudzał wśród publiczności westchnienia, szepty zachwytu i dreszcze wzruszenia. Dzięki słowom wstępu do każdej piosenki mogliśmy umiejscowić ją w czasie i w kontekście konkretnego filmu, choć jak słyszałam w sąsiednich rzędach, niektórzy widzowie wiedzieli doskonale, kiedy i gdzie się pojawił się dany utwór. Jak zwykle fantastycznie zagrała też orkiestra Alla Vienna pod dyrekcją Jana Niedźwiedzkiego.

Nie pierwszy raz przekonałam się, że mamy naprawdę świetnie śpiewających aktorów, którzy czują się dobrze w każdym repertuarze i potrafią dokonać autorskiej interpretacji, która porusza, a czasem wręcz poraża…

Dynamiczny i zróżnicowany scenariusz wieczoru został opracowany przez pomysłodawcę i dyrektora festiwalu, Andrzeja Szmaka. Nie wiem, kiedy minęły te dwie godziny. Chciało by się słuchać jeszcze i jeszcze…

Obserwując żywiołowe reakcje publiczności w trakcie obu koncertów i mając na uwadze własne, bardzo pozytywne odczucia, trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której Festiwal Piosenki i Ballady Filmowej w Toruniu nie byłby kontynuowany w rozszerzonej, właściwej formule, czyli wraz z częścią konkursową. Pamiętam te emocje, jakie panowały podczas przesłuchań konkursowych. Pięknie by było znów je poczuć…

Trzymam więc kciuki za kolejne edycje festiwalu i czekam na dobre wieści od organizatorów. ◾

Dodaj komentarz